Za chlebem do Ameryki - Kurier Stryszawski- pismo Babiogórskiego Stowarzyszenia Zielona Linia.

Za chlebem do Ameryki

30.05.2012

To była wielka emigracja; w latach 1892-1924 wyjechały z Europy 22 miliony – mężczyzn, kobiet, dzieci; wyjeżdżali samotnie, albo z całymi rodzinami / zdarzały się rodziny z czwórką , piątką dzieci – od kilku miesięcy do kilkunastu lat /w jednym przypadku rodzina z czwórką dzieci i 70 – letnią babcią/. Ogromną część stanowili emigranci z ubogiej Galicji, głównie mieszkańcy podgórskich i górskich wiosek, którym bieda dawała się mocno we znaki. Odważni śmiałkowie, czy trochę desperaci?   Ci, którzy werbowali obiecywali im eldorado, złote góry, a ludzie wierzyli. Pakowali skromny dobytek, książeczkę do nabożeństwa, szkaplerz, różaniec, obiecując, że powrócą – jedni wrócili, inni zostali; jednym się powiodło, po innych ślad zaginął.

I zaczynała się wędrówka ludów; najpierw do Bremy w Niemczech, gdzie na umęczonych podróżnych czekał statek „Kaiser Wilhelm II” – odpływał 7 lub 8 razy w roku zaczynając przeważnie w kwietniu; ostatni rejs był tuż przed Bożym Narodzeniem. Galicyjscy chłopi wyruszali najczęściej jesienią, po zakończeniu prac polowych. Na pokład zabierano ponad 1000 osób z numerami przyczepionymi do ubrań / nie wiem czy wszyscy mieli paszporty /.

Listy pasażerskie zawierają imię i nazwisko, miejscowość i państwo, czasem wiek podróżującego / pisane z błędami, po polsku, niemiecku, albo gwarą – np. Muchorz, Nowytorg /.Podróż zaczynała się w Bremie, by po przeszło trzech miesiącach! dotrzeć do Ellis Island u wybrzeży Nowego Jorku.

Nie mogę sobie wyobrazić takiej wyprawy – maleńkie dzieci, kobiety – co jedli, jak wyglądała codzienna higiena, czy nie chorowali a jeśli zdarzyła się śmierć?

Fascynacja Ameryką nie ominęła i naszej rodziny, zarówno ze strony Mamy, jak i Taty.

Najwcześniej, bo w 1894 r. wyjechał najmłodszy brat dziadka - / ze strony Mamy Bronisławy / Szymon Kachel ur. w 1875 r.- miał tylko 19 lat i niestety ślad po nim zaginął.

W  1905 r. wyjeżdża najstarszy brat Dziadka – Michał , który wraca, zabiera Dziadka Jakuba i razem jadą jeszcze raz w 1909 r. Dziadek Jakub ma 40 lat, zostawia żonę Reginę z dziećmi / Wiktorię, Anielę, Julię, Franciszka, Józefa i Ludwika /.Jakub wróci, ale pojedzie jeszcze raz w 1914 r. i pozostanie w Ameryce do 1921 r.

Nie wiemy, jaka naprawdę była rzeczywistość, ale zdjęcia które przywozili lub przysyłali emigranci były bardzo charakterystyczne - frak, szykowny kapelusz, zegarek z dewizką, laska okuta srebrem, czasem cygaro.

Pierwszym z Barankiewiczów, który wyjechał do Ameryki był Wojciech / Albert / ur. w 1871 r.- brat mojego dziadka Antoniego. Z nim wyjechała żona  - Zofia Laczny    / Łączny ? / ur. w 1879 r. i syn Józef ur. 10 stycznia 1901 r. W Chicago rodzą się im dzieci: John -1909, Walter-1911, Genevieve - 1926. Mieszkają w South Holland Cook County  Illinois 60473. Wojciech umiera w 1946 r.

Dziadek Antoni Barankiewicz / ze strony Taty /- ma 30 lat, zostawia w Lachowicach żonę Jadwigę z dziećmi / Stanisław, Alojzy – mój Tata – co dopiero urodzony / i z rówieśnikiem  kuzynem Piotrem Barankiewiczem  z Podolan wyjeżdża szukać lepszej przyszłości. Wraca w 1923 r., ale długo nie cieszy się rodziną bo za pół roku już jako Polak, a nie obywatel Galicji, wyjeżdża ponownie.

Oprócz moich dziadków i krewnych z Lachowic i okolicy w poszukiwaniu lepszego jutra wyjechały następujące osoby:

 

Plewa Michał -  28 lat - w  1910 r. - Hucisko

Kubieniec Wojciech  - 25 lat  - w 1910 r.  - Lachowice

Pilarczyk Franciszek  - 27 lat - w 1912 r.  - Krzeszów

Nosal Franciszek  - 26 lat - w 1912 r. - Krzeszów

Wajdzik Michał - 31 lat - w 1912 r. - Krzeszów 

Kocur Kasper  - 43 lat - w 1913 r. -  Lachowice

Skrzypek Antonina  - 24 lata - w 1913 r. - Stryszawa

Kwaśny Ludwig  - 23 lata - w 1913 r.  - Kurów

Kwak Jakub  - 42 lata  - w 1913 r.  - Stryszawa

 

Emigrantów z naszych stron było z pewnością o wiele więcej; niestety listy, z których korzystałem były niepełne i niedokładne, bardzo często z błędami.

A jak będą kiedyś wyglądały listy współczesnych emigrantów?. Myślę, że najnowocześniejsze komputery ich nie pomieszczą.

Krzysztof Barankiewicz

Wróć