Nasz młody sportowiec z medalami! - Kurier Stryszawski- pismo Babiogórskiego Stowarzyszenia Zielona Linia.

Nasz młody sportowiec z medalami!

09.04.2015

Filip Sacha, mieszkaniec Stryszawy, odnoszący sukcesy w lekkoatletyce. W lutym tego roku zdobył dwa złote medale na Halowych Mistrzostwach Polski Juniorów w Toruniu w dwóch dyscyplinach: trójskoku i skoku w dal. W wywiadzie opowiada nam dlaczego właśnie lekkoatletyka, jak wyglądają przygotowania do zawodów oraz o swoich nadziejach na przyszłość.

 

Jakie to uczucie być Mistrzem Polski?

Czuję się wspaniale, zdecydowanie nie nastawiałem się na skoki tego pokroju. Chociaż wiem, że jeszcze daleka przede mną droga, to uzyskane rezultaty napawają optymizmem. Teraz jednak przypływ euforii przerodził się w determinację i motywację do dalszej, jeszcze cięższej pracy i poprawiania błędów.

Jak się przygotowywałeś do tych zawodów?

Tradycyjnie - uczęszczając na pięć treningów tygodniowo.

To nie jest Twój pierwszy sukces.

Zgadza się, miałem już dwa brązy na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży (OOM) w Łodzi w 2013 oraz na Mistrzostwach Polski Juniorów w Toruniu w 2014. W obu przypadkach były to medale niespodzianki. Przyjeżdżałem z wynikiem poza pierwszą trójką, a kończyłem na trzeciej lokacie.

Przymierzasz się do Mistrzostw Europy.

Owszem, niewątpliwie chciałbym uczestniczyć na tej imprezie międzynarodowej. Trzeba jednak najpierw wypełnić kwalifikacyjne wymogi w postaci minima sportowego - w trójskoku wskaźnik PZLA wynosi 15,60 oraz 7,45 w skoku w dal. Wierzę, że przy sprzyjających wiatrach uda się wypełnić te wymogi - stawiam temu najwyższy priorytet.

Czy próbowałeś innych dyscyplin? Dlaczego mniej popularna lekkoatletyka, a nie np. piłka nożna?

Oczywiście, jednak w żadnej z nich mi nie wychodziło. Nie jestem orłem koordynacyjnym i też pozostałem przy sporcie indywidualnym. To on wzbudził we mnie największe zainteresowanie. Zafascynowała mnie lekkość, z jaką poruszają się sportowcy na najwyższym poziomie oraz rywalizacja, która jest wyraźniej widoczna niż w przypadku sportów drużynowych.

Czy ktoś Cię zachęcił?

Decyzja o trenowaniu padła w trzeciej klasie gimnazjum. To stosunkowo bardzo późny początek - zdecydowana większość lekkoatletów rozpoczyna swoją przygodę pod koniec szkoły podstawowej lub w pierwszej klasie gimnazjum. Nikt mnie nie zachęcił, nie miałem żadnego członka rodziny związanego z lekkoatletyką, sam też mało co o niej wiedziałem. Zachęciły mnie dobre skoki na lekcji wychowania fizycznego i później, na szkolnych zawodach powiatowych. Początkowo podchodziłem sceptycznie do obciążających treningów, z czasem jednak się przyzwyczaiłem. Cieszę się, że mam możliwość pokazania rezultatów tej pracy.

Wiążesz przyszłość ze sportem, z lekkoatletyką?

Póki co nie mogę sobie wyobrazić życia bez treningu. Jeżeli chodzi o przyszłość, decyzja będzie bezpośrednio związana z moimi wynikami i umiejętnością pogodzenia pasji z obowiązkami. Mam szczerą nadzieję, że nic nie stanie mi na przeszkodzie do kontynuowania treningów.

Chciałbyś komuś zadedykować swój sukces?

Oczywiście - moim rodzicom, którzy wspierali mnie i zainteresowali się tym, na co poświęciłem tyle czasu. Mojemu trenerowi, panu Rafałowi Kukli, który włożył ogrom wysiłku, by ukształtować mnie motorycznie i psychicznie. Wszystkim innym, którzy życzyli mi powodzenia i wspierali mnie - na odległość bądź bezpośrednio.

Czego możemy Ci życzyć?

Zdrowia, pasji, determinacji :)

Zatem tego Ci życzymy!

 

Rozmawiała: Monika Kosibór

fot. Tomasz Kasjaniuk 

Wróć

Dodaj komentarz